Oto najlepiej zachowana baszta narożna, zwana „bluszczową”. Jej nazwa pochodzi od porastającego ją do zimy 1855 roku bluszczu.
Baszta reprezentuje typ dwustopniowej budowli – pierwsza kondygnacja zbudowana jest na rzucie pięciokąta, a od drugiej kondygnacji baszta zmienia kształt na ośmioboczną. Charakteryzuje ją także zmienna grubość murów - od 1,5 m w dolnej kondygnacji do 1 m w najwyższej.
Baszta ma 24 m wysokości i pięć pięter. Jej elewację ozdabia charakterystyczny dla miejskich fortyfikacji Lęborka wzór z mocno błyszczących cegieł zwanych zendrówkami oraz pasy tynku.
Baszta przykryta jest stożkowym dachem ceramicznym (według wzoru mnich – mniszka), zwieńczonym stropem z miedzianą kulą. Najwyższa kondygnacja wraz z dachem została zrekonstruowana w 1907 roku. Na ścianach trzech niższych kondygnacji znajdują się otwory strzelnicze, zaś wyżej mamy już tylko okna.
Niestety nie zachowały się żadne elementy konstrukcyjne wnętrza tej baszty i nie jest ona dostępna do zwiedzania.
Legenda o baszcie w bluszczowej sukience:
Dawno, dawno temu mury obronne i 32 baszty opasały Lębork. Wśród nich górowała baszta w sukience z bluszczu. Jedyna z baszt przyozdobiona zielenią miała o sobie wielkie mniemanie!
Pewnej jesieni na lęborczan przyszły ciężkie chwile. Ludzie chorowali i słabli. Lęborski młyn nie mielił zboża, zbiory były słabe, brakowało mąki na chleb. Jakaś choroba ogarnęła mieszkańców miasta. Nieustanny, uciążliwy kaszel dokuczał dzieciom i dorosłym. Lęborczanie nie mogli pracować, zaniedbano hodowlę zwierząt i uprawę ziemi.
Jedyny w Lęborku lekarz łamał sobie głowę, jak pomóc mieszkańcom. Tworzył napary, mikstury, ale nie pomagały. Ludzie wciąż słabli. Pewnego dnia zrezygnowany medyk poszedł do kościoła Św. Jakuba, by prosić Boga o pomoc. Wtem pod nogi upadł mu niesiony podmuchem wiatru liść bluszczu. Lekarz podniósł go z namysłem i dłuższą chwilę coś rozważał.
Następnego dnia polecił zerwać dolną falbanę bluszczowej sukni baszty. Z liści lekarz sporządził syrop. Mieszkańcy Lęborka zaczęli go przyjmować. Kaszel ustępował, ludzie odzyskiwali siły i chęci do życia.
Przygotowywano dalej syrop z liści bluszczu. Zniknęły kolejne falbany, pojawiły się dziury w rękawach, aż w końcu zerwano wszystkie liście. Baszta Bluszczowa została bez sukni.
Baszta Bluszczowa już nigdy nie odzyskała swojej sukienki, ale nauczyła się skromności i dobrych manier. Fakt, że jej suknia uratowała mieszkańców Lęborka sprawił, że w zapomnienie poszła jej zarozumiałość i pycha.
Opracowała A. Pryl na podstawie legendy napisanej przez Mateusza Kamienieckiego z Lęborka.
Miejsca w pobliżu:
Baszta nr 24
Baszta nr 27
Sanktuarium św. Jakuba Apostoła





