Rozpoczynamy realizację projektu: "Mamo, tato, zabierz mnie do biblioteki"

Archiwum Recenzja "Good night, Dżerzi"

Na ostatnim spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki, 10 listopada br. omawialiśmy książkę Janusza Głowackiego "Good night, Dżerzi". To książka o tym, jak Głowacki w Nowym Jorku tworzy scenariusz do filmu o Jerzym Kosińskim (na którego w tamtym środowisku mówiono Dżerzi). Ale według mnie nic z tego nie wyszło. Książka ma wiele wątków, jest chaotyczna. Nie dowiadujemy się o Kosińskim nic nowego, poza tym są to informacje skandaliczne ale niesprawdzone. Natomiast sporo dowiadujemy się o amerykańskim świecie artystycznym,świecie producentów, bankietów, imprez, o tajnych klubach sado-macho itp. Nie wiemy dlaczego Głowacki napisał tę książkę. By nam udowodnić (bądź nie), że Kosiński wielkim pisarzem był?Czy aby go zdyskredytować. Nie można też nie zadać sobie pytania,że być może jest to książka o samym Głowackim-emigrancie, który emigruje z kraju by zostać sławnym? Kosiński, mimo swej skandalizującej biografii zdobył sławę -Głowacki również. czy ich drogi artystyczne są podobne? Nie wiem. W jakiś sposób Głowacki mierzy się z dokonaniami Kosińskiego. Książka ta nie stawia jednoznacznych odpowiedzi.

Mimo zachwytu licznych krytyków, nam ," klubowiczom " DKK książka nie podobała się.

Książka wyłącznie dla wielbicieli Janusza Głowackiego!

Kamilla Knap-Wrześniewska